Aktualności

Informacja

Strona znajduje się w archiwum.

83-latka myślała, że pomaga synowi. Straciła 50 tysięcy złotych.

Data publikacji 23.11.2022

Seniorka z Konina uwierzyła w zmyślona historię o wypadku, który miał spowodować jej syn. Myśląc, że pomaga uchronić go przed więzieniem, straciła całe swoje oszczędności.

W poniedziałek 21 listopada późnym popołudniem do mieszkanki Konina zadzwonił mężczyzna, który przedstawił się jako policjant. Poinformował 83-latkę, że jej syn spowodował wypadek drogowy, w którym ranna została kobieta w ciąży. Fałszywy policjant przekazał telefon drugiej osobie, która udawała syna seniorki. Roztrzęsionym głosem poinformował 83-latkę, że potrzebuje pieniędzy na polubowne załatwienie sprawy, po czym telefon przekazał ponownie policjantowi, który już dalej prowadził z seniorką rozmowę. Pod groźbą kary więzienia dla syna namówił mieszkankę Konina do spakowania w reklamówkę 50 tysięcy złotych i przekazania całości kurierowi, który lada moment miał pojawić się u niej.   

Oszuści zakończyli rozmowę telefoniczną dopiero po przekazaniu pieniędzy. Seniorka cały czas przekonana była, że w ten sposób pomogła najbliższej osobie uniknąć aresztu, aż do momentu kiedy zadzwonił prawdziwy syn. 83-latka opowiedział mu o wszystkim. Syn uświadomił matkę, że padła ofiarą oszustwa i że musi zgłosić tą sprawę na policję.

Pomimo prowadzonych akcji informacyjno-profilaktycznych, nadal dochodzi do oszustw na szkodę seniorów. Dlatego przypominamy, że Policja nigdy nie żąda pieniędzy. Pamiętajmy, by nie przekazywać swoich oszczędności obcym osobom pojawiającym się w naszym mieszkaniu. Nie wrzucajmy pieniędzy, biżuterii i innych wartościowych rzeczy przez okno, a także nie zostawiajmy ich w dziwnych miejscach za namową osoby, z którą rozmawiamy przez telefon np. w zaroślach, w koszu na śmieci lub pod ławką.

Apelujemy również do osób młodych, by informowali rodziców, dziadków lub znajomych seniorów o metodach działania oszustów. Świadomość o zagrożeniach z jakimi mogą się spotkać, może uchronić je przed utratą oszczędności.  

 

 Sebastian Wiśniewski  

Powrót na górę strony